Dałem sobie dzisiaj czadu. Tym razem wystarczyło do tego jednak zaledwie 55 km, a prawdę mówiąc około 35 km miałem wrażenie, że rodzę…
A nie tak dawno, bo to przecież było niecałe dwa miesiące temu jechałem rowerem załadowanym “potąd” i całkiem spokojnie robiłem na nim 100 km. Wyjaśnienie? I tak nie jest źle, gdybym próbował tak dwa tygodnie temu przejechać podobną trasę, poród rozpocząłby się chyba na samym początku. I nie ma innego wyjaśnienia jak to, że jednak oberwałem psychicznie przez te wszystkie Majowe bzdury…
Ok, tyle tytułem wstępu. Pojechałem nad jez. Świdwie, po drodze zajrzałem na opisywany kiedyś na joggerku cmentarz dawnego niemieckiego rodu właścicieli m. in. Gunic, w pobliżu których cmentarz się znajduje, rodu, który mocno kojarzy się z masonami… Jeśli się przyjrzeć uważnie, bardzo uważnie nagrobkom to widać masońskie symbole, brak na nich – oprócz jednego – jakiejkolwiek chrześcijańskiej symboliki.
Dokładniej można sobie o tym poczytać tutaj.
Ja nie wiem, czy masoni rzeczywiście o chrześcijańską symbolikę nie dbali i czy wygląd nagrobków jest wynikiem tego właśnie wpływu jednak faktem jest, że tej symboliki brak – jak już wspomniałem jest tylko na jednym kamieniu. Kiedy byłem tam poprzednio cmentarz stanowiło kilka grobów, na których ustawione były kamienie nagrobne. Nie było nic więcej. Teraz zaś ktoś postawił widoczny na zdjęciu krzyżyk. To, co teraz napiszę to tylko moje domysły, ale wątpliwe wydaje mi się, że postawił to jakiś krewny, potomek ludzi spoczywających w gunickim lesie. Wygląda to na bardzo miejscową, polską inicjatywę… dziwnie kojarzy się z tym, że niektórzy wstawiliby krzyżyki, gdzie tylko się da, a tym, którzy się na to nie zgadzają takie krzyżyki najchętniej wypaliliby na czole. Ta, sam czuję, że lekko przesadzam, ale czuję zwykły niesmak. Najgorsze, że nie jest to niesmak do końca uzasadniony, jest to niesmak oparty na hipotezie, bo w końcu mogło się tak zdarzyć, że przyjechała jakaś krewna lub krewny dawnych właścicieli Gunic i padło zdanie: “ja chcę tu krzyżyk!! Dlaczego tu krzyżyka nie ma? Ma być!!”
Powiedział ( -a ) i ma. Krzyżyk. Nieprawdaż? :)
October 31, 2005 at 12:30 am
Masoni to w pewnym stopniu intelektualna elita. Nie o tym jednak. Tak o religie zachaczając, to członek “sekcji” masońskiej musi być osobą wierzącą. Religia nie odgrywa tu roli, jednak ateistom się dziękuje, a jednocześnie z wyznaniem nie obnosi.
October 31, 2005 at 8:14 am
“Zahaczając” ;)
Tego, o czym piszesz właśnie nie wiedziałem jednak to “nieobnoszenie” podoba mi się.
No, może wykluczanie ateistów mniej, ale w końcu każdy związek może mieć własne prawa i zwyczaje. Czyli stąd brak chrześcijańskiej symboliki na kamieniach nagrobnych.
A krzyżyk oczywiście miejscowi musieli postawić. Żeby nie straszyło? ;)
October 31, 2005 at 8:54 am
Poczytałem sobie teraz szybko, pobieżnie o masonerii w Wikipedii i stwierdzam, że masz rację :) Podobno jedynie we Francji przyjmuje się ateistów. Na stronie zaś Wielkiej Loży Narodowej Polski można przeczytać już w pierwszym punkcie “12 zasad Wolnych Mularzy Regularnych”: “1. Wolnomularstwo jest braterskim związkiem inicjacyjnym, który za swój fundament ma wiarę w Boga, Wielkiego Budownika Wszechświata.” Nic więc dziwnego, że nie przyjmują ateistów, dziwne by zresztą było, gdyby ateista taki punkt uznał ;) Kwestii krzyżyka a cmentarzu to jednak nie zmienia :)